Artur Adamski: Marek A. Nowicki z Komitetu Helsińskiego przyznał kiedyś wprost: Ujawnienie list konfidentów mogłoby pozbawić Polskę elit politycznych.


Kornel Morawiecki: Jeśli tak jest, to nie znaczyłoby, że zostaliśmy tych elit pozbawieni, lecz że w ogóle ich nie mamy.


(Kornel. Z Przewodniczącym Solidarności Walczącej Kornelem Morawieckim rozmawia Artur Adamski. Wrocław 2007)




Za wysoka cena

Ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego publicznie oczyszczają i nobilitują środowiska związane z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Najbogatszą, najbardziej wpływową warstwę właścicieli PRL-u, którzy stali się właścicielami lwiej części III RP – Prezes PIS mylnie nazywa „lewicą”. Argumentem za tym przewartościowaniem ma być tragiczna śmierć reprezentantów tej formacji, tych co lecieli oddać hołd ofiarom Katynia.

Przypomnijmy – to nie generał Jaruzelski, który pozostaje idolem Grzegorza Napieralskiego, pierwszy przyznał się i przeprosił za kłamstwo katyńskie. Nie od byłych polskich komunistów, ale od prezydenta Rosji Jelcyna usłyszeliśmy przeprosiny i żałość za tę straszną, komunistyczną zbrodnię. Czy ludzie dawnego aparatu PZPR – Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji, jak rozszyfrował ten skrót Leszek Moczulski, ujawnili prawdę o swej przeszłości? Czy się otwarcie pokajali? Czy opowiedzieli się za lustracją? Za dekomunizacją? Za pokrzywdzonymi w procesie złodziejskiej, aferalnej prywatyzacji? Czy podzieli się z narodem wiedzą jak i kto zamordował polskiego męczennika księdza Jerzego Popiełuszkę? Czy rozliczyli się z zagarniętych majątków, z zachowanych przwilejów? Czy wyrazili chęć zadośćuczynienia?

Teraz obaj Szanowni Pretendenci do prezydentury zabiegają o poparcie środowisk, z którymi dogadali się przy okrągłym stole. Robią to z elekcyjnego wyrachowania. Panu Komorowskiemu znając jego polityczne konotacje nie dziwię się. Pan Kaczyński swym wspieraniem tej samej lewej nogi, którą wspierał Prezydent Wałęsa niszczy polityczne morale społeczeństwa, staje, nie po raz pierwszy, po stronie kłamstwa. Czy to nie za wysoka cena, za wątpliwy zysk?

Prezydenturę Bronisława Komorowskiego uważam za zły wybór. Dlatego sam osobiście z zaciśniętymi ustami, zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego. Ale wobec takiej postawy Pana Jarosława nie potrafię wzywać swoich (nielicznych) wyborców żeby zrobili to samo. Niech każdy własnym obywatelskim sumieniem rozstrzygnie co czynić 4 lipca 2010.

Kornel Morawiecki

Wrocław, 25 czerwca 2010 r.


List Marii Fieldorf-Czarskiej, córki generała „Nila” do Donalda Tuska

Maria Fieldorf-Czarska
córka gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa ”Nila”- szefa Kedywu Komendy Głównej AK

Do Pana Donalda Tuska
Premiera Rządu Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowny Panie Premierze,

to jest drugi list, który do Pana piszę. Sądzę, że i tym razem, tak jak poprzedni, pozostanie bez odpowiedzi. Niech więc to będzie list otwarty.
W pierwszym liście, pisanym 15 grudnia 2007 roku, niedługo po wyborach parlamentarnych i sformowaniu przez Pana rządu, prosiłam, by nie niszczył Pan tego, co było dobre w czasach premiera Jarosława Kaczyńskiego – tylko dlatego, że zostało zainicjowane przez jego rząd. Prosiłam, by ograniczył się Pan do poprawienia tego, co poprawy wymaga. Niestety, było inaczej.

Teraz proszę, by wpłynął Pan na swojego przyjaciela, marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, aby nie ośmieszał Polaków swoimi fatalnymi, nieprzemyślanymi wypowiedziami. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy tylko ludźmi i możemy popełniać gafy. Co innego jednak gafa, a co innego bezmyślna i szkodząca Polsce zapowiedź nierespektowania umów sojuszniczych z partnerami z NATO albo zdumiewające wywody na temat wpływu eksploatacji gazu łupkowego na polski krajobraz. Przykładów można by podać więcej, na pewno są Panu dobrze znane. To nie przystoi, by człowiek tak słabo zorientowany w żywotnych dla państwa sprawach kandydował na tak ważny urząd. Jest Pan za to odpowiedzialny.

Panie Premierze, Polska nie jest zabawką. Proszę, aby Pan głęboko przemyślał obecną sytuację. Należę do ludzi, którzy zawsze są lojalni wobec swojego rządu i w razie potrzeby bronią go – zwłaszcza w kontaktach z ludźmi z innych krajów. Jednak ta lojalność została wystawiona na ciężką próbę. Czy rząd, który nie potrafi zabezpieczyć lotu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i wielu innych ważnych dla kraju osób a potem nie potrafi przejąć inicjatywy w nieudolnie prowadzonym śledztwie, mogę jeszcze uważać za mój rząd? Czy rząd, który na skutek lekkomyślnych cięć w budżecie i zaniechania realizacji ważnych dla kraju projektów, m.in. śp. Grażyny Gęsickiej, naraża tysiące Polaków na cierpienia i utratę dorobku ich życia podczas niekontrolowanych powodzi – ma nam coś jeszcze do zaoferowania?

Panie Premierze, czas na męskie decyzje! Wierzę, że podejmie je Pan w najbliższym czasie, bo przecież liczy się tylko Polska, a nie ambicje nasze i naszych partyjnych przyjaciół.
Życzę Panu odwagi.

Maria Fieldorf-Czarska

Gdańsk, 15 czerwca 2010 roku


Pytania Marka Muszyńskiego

Katastrofa smoleńska

1) Przed
2) Katastrofa
3) Później

Ad 1) 27 stycznia 2010 Prezydent Lech Kaczyński zgłosił wolę wyjazdu 10 kwietnia br. do Katynia dla uczczenia rocznicy ofiar zbrodni katyńskiej (1940).

Tu trzeba wyjaśnić, że procedura jest następująca:

a) kancelaria Prezydenta zgłasza (do MSZ) listę osób uczestniczących w delegacji

b) sprawę uzgadnia MSZ drogą dyplomatyczną pomiędzy MSZ RP, a MSZ FR

c) minister obrony zwraca się do dowódcy 36 pułku Lotnictwa Transportowego (obsługującego przeloty tzw. vipów) o przeznaczenie odpowiedniej liczby samolotów dla delegacji. Nie chodzi tu o liczbę miejsc w samolocie. Nie mogą latać razem najważniejsze osoby w Państwie. Po katastrofie Casy w Mirosławcu przypomniano (co już było wiadomo wcześniej) i nakazano surowo, że nie wolno razem przemieszczać się jednym środkiem transportu dowódcy i jego zastępcy, a tym bardziej wszystkim dowódcom rodzajów Sił Zbrojnych RP.

d) koordynator służb specjalnych organizuje odpowiednie zabezpieczenie przez podległe jemu służby na lotnisku docelowym, jak i na lotniskach zapasowych.

Początkowo rząd poinformował o wspólnej delegacji premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Następnie przyszło zaproszenie od premiera Władimira Putina tylko dla Donalda Tuska. Tak sformułowane zaproszenie zostało przyjęte i od tego czasu zaczęła się dziwna gra. Rosjanie publicznie informują, że nic nie wiedzą o wizycie Prezydenta RP, jedynie z polskich mediów coś tam słyszeli, że ma być tam 10 kwietnia. Rząd wpisał się w tę grę.

Premier oznajmił, że wylatuje do Smoleńska na spotkanie z premierem Putinem 7 kwietnia br., i wspólne obchodzenie rocznicy zbrodni katyńskiej. Na lotnisku w Smoleńsku zainstalowano przenośne urządzenia umożliwiające bezpieczne lądowania samolotów. Urządzenia zostały zdemontowane natychmiast po wizycie obu premierów. Z mediów dowiadujemy się, że obecność Prezydenta RP w Katyniu jest wizytą nieoficjalną. Kto z Kancelarii Premiera zdecydował o statusie delegacji Prezydenta RP jako nieoficjalnej? Czy był to tylko minister Tomasz Arabski, czy zrobił to na polecenie premiera Donalda Tuska? A może wcześniej z MSZ na polecenie Radosława Sikorskiego wyszło takie pismo?

Dalej – status delegacji określa stopień zabezpieczenia na lotnisku docelowym oraz na lotniskach zapasowych. Na lotnisku w Smoleńsku było tylko (jak podano) od 2 do 4 funkcjonariuszy BOR i nikogo z kontrwywiadu. Na lotniskach zapasowych nikogo.

Nawet ewentualnego zabezpieczenia do przewozu delegacji drogą lądową do Katynia.

Ad 2) Dokładny czas katastrofy. Przez 3 tygodnie uporczywie podawano fałszywy czas katastrofy. Wiadomo było od początku (TVP), że nastąpiła ok. 15 min. wcześniej niż podawano (10:56 czasu miejscowego). Dlaczego? Czy może dlatego, że w tym czasie usiłował lądować na lotnisku w Smoleńsku rosyjski samolot IŁ86? Dlaczego po katastrofie wymieniano pośpiesznie oświetlenie pasa na lotnisku? Dlaczego po katastrofie znikł nagle dowódca kontroli lotów na lotnisku i dotąd nie można go odszukać? Dlaczego nikt nie zajął się informacją, że właśnie wtedy (rano!) wypalano mokrą trawę na i w okolicy lotniska powodując ogromne zadymienie? Wiadomo, że dym przy dużej wilgotności powietrza (jest tam teren bagnisty) powoduje kondensację pary wodnej czyli mgłę.

Dlaczego piloci dopiero 5.4 sekundy (jak podał Edmund Klich) przed katastrofą wyłączyli autopilota?

Nigdy nie ląduje się z pomocą autopilota. Świadczy to o tym, że nie wiedzieli, że są tak nisko. Około 2 km przed pasem zerwali linię energetyczną (na wys. ok. 10 m, później antenę i drzewa). Jest to ewidentny dowód, że byli wprowadzeni w błąd.

Dziś Edmund Klich mówi, że był to błąd pilota. Że wymuszał, albo nawet pilotował osobiście dowódca sił powietrznych generał Andrzej Błasik. Jest to potwarz niegodna polskiego członka komisji.

Pytam się: Dlaczego 2 km przed pasem lecieli na wysokości ok. 10 m i 80-100 m w lewo od pasa? Każdy pilot to potwierdzi. Dziwię się pułkownikowi Michałowi Fiszerowi (TVP wczoraj), który wpisał się w to kłamstwo. Mówienie teraz o tym, że piloci wojskowi są niewyszkoleni zamazuje sprawę. Sam o tym mówiłem w Sejmie w (2003 r.). Brakuje pieniędzy w MON na wszystko, w tym na paliwo dla lotnictwa (w zeszłym roku min. obrony Bogdan Klich w ramach szukania 20 miliardów nakazanego przez Donalda Tuska niefrasobliwie wyciął 4 miliardy z MON). Ale nie dotyczyło to kapitana Arkadiusza Protasiuka. Jak podano miał wylatane 3500 godz. Jest to ogromne doświadczenie. Mało tego – w Smoleńsku lądował 6 razy, w tym 3 dni przed katastrofą. Mówienie o tym, że nie znał ukształtowania terenu (jar na podejściu) jest obrazą nie tylko Niego. Dla mnie jest oczywiste: przyrządy musiały być oszukane – jest to pytanie do komisji.

Ad 3) Dlaczego polski rząd zgodził się na tzw. konwencję Chicagowską dla badania przyczyn katastrofy, a nie specjalną umowę z 1993 r., która zabezpiecza odpowiedni udział polskiej strony w tym śledztwie? Umowa Chicagowska nie dotyczy samolotów wojskowych i państwowych. Dlaczego nie zabezpieczono terenu katastrofy przez polskie służby? Dlaczego zbywano informacje o walających się szczątkach samolotu i ofiar? Dlaczego do tej pory nie mamy czarnych skrzynek (własność RP) i być może nigdy ich nie dostaniemy (jak oświadczyła przew. ros. komisji Anodina)? Nie chodzi tu o kopie zapisów, ale o oryginalne czarne skrzynki. Dlaczego nie bada się powodu tak ogromnego rozrzucenia szczątków samolotu pomimo tego, że spadł z niewielkiej wysokości (ok. 5 m.)? Podobne katastrofy powodują, że kadłub samolotu jest prawie nie uszkodzony. Dlaczego do tej pory usiłuje się tuszować te wszystkie niewygodne pytania i zrzucać odpowiedzialność za katastrofę na pilotów, załogę i pasażerów? Dlaczego Rosjanie nie zgadzają się nawet na wizytę polskich archeologów (ciekawe dlaczego akurat archeolodzy?) na miejscu katastrofy? Dlaczego milicja rosyjska utrudniała i maksymalnie spowalniała przejazd samochodu z Jarosławem Kaczyńskim, który jechał 10 kwietnia z Mińska na Białorusi do Smoleńska w celu identyfikacji ciała Prezydenta?

Dlaczego Rosjanie zabrali ciała wszystkich ofiar do Moskwy oprócz ciała Prezydenta, którego musieli bronić nieliczni funkcjonariusze BOR (czemu zresztą początkowo zaprzeczał generał Marian Janicki)?

Co za strzały słychać na słynnym już filmie nakręconym tuż po katastrofie?

Pytań jest dużo więcej. Ale już te pozwalają stwierdzić, że już teraz można postawić zarzuty osobom odpowiedzialnym za tę katastrofę.

1) Premier Donald Tusk – jako koordynator służb specjalnych (sam publicznie powiedział, że nie powołuje koordynatora tylko osobiście będzie pełnił tę rolę) za to, że nie zabezpieczył kontrwywiadowczo wizyty Prezydenta RP w Katyniu

2) Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski – nie uzgodnił ze stroną rosyjską odpowiedniej rangi wizyty Prezydenta RP i zgodził się na dwie odrębne wizyty, co skutkowało drastycznym obniżeniem standardu wyposażenia lotniska

3) Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich – nie przygotował logistycznie (odpowiednia liczba samolotów) wizyty Prezydenta RP wraz z innymi członkami delegacji w Katyniu, łamiąc tym wszystkie procedury bezpieczeństwa

Nie są to zarzuty tylko do Trybunału Stanu. Ten grozi tylko odpowiedzialnością polityczną, czyli np. zakazem obejmowania stanowisk publicznych przez jakiś czas.

Są to również zarzuty karne – za świadome narażenia życia Prezydenta RP i wielu najważniejszych osób w Państwie. Za to groził kiedyś art. 122 K.K. – czyli zdrada stanu. Było to zagrożone karą śmierci.

Marek Muszyński

Wrocław,
27.05.2010

1 komentarz więcej...

Morawiecki: Belka w naszym oku

Premier Marek Belka był zamieszany w proces przejmowania Państwowego Zakładu Ubezpieczeń przez holenderską firmę EUREKO. Na str 67 raportu Sejmowej Komisji Śledczej jest m.in. zarzut składania fałszywych zeznań przez pana Belkę. Przy tej prywatyzacji, którą należy zaliczyć do wielkich afer minionego 20-lecia państwo, czyli my podatnicy, straciło miliardy złotych.

We wspomnianej Komisji Śledczej zasiadali m.in. Cezary Grabarczyk (PO) obecny minister i Jan Bury (PSL) obecny wiceminister rządu Premiera Tuska. Ci panowie, jak również Minister Skarbu Aleksander Grad, który jeszcze w 2007 roku firmował rezolucję wnoszącą o unieważnienie umowy między PZU a EUREKO, teraz milczą. Tamtych dobrze znanych zarzutów, które były prezentowane przez dziennikarzy ”Superwizjera” w TVN oraz w prasie w 2006 roku, jawnie nie podnoszą dziś znani politycy, ani dziennikarze głównych mediów.

Pełniący obowiązki Prezydenta Marszałek B. Komorowski wskazał, a Sejm przy niemym udziale opozycji PiS przegłosował kandydaturę Marka Belki na urząd Prezesa Narodowego Banku Polskiego. Czy godzi się, żeby w świetle powyższych, skrótowo zarysowanych faktów, prof. Belka był strażnikiem finansów publicznych kraju?

dr Kornel Morawiecki

Kandydat na Prezydenta RP

Wrocław, 12 czerwca 2010

1 komentarz więcej...

Podczas debaty „Ośmiu”

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


Województwo Dolnośląskie

Wrocław
Zbigniew Rudnik – rudnikjedynka@wp.pl, tel. 601 580 521


Morawiecki: Jeśli nie wygram, założę ugrupowanie

Środa, 9 czerwca (08:09)
Kandydat na prezydenta Kornel Morawiecki, założyciel Solidarności Walczącej, w rozmowie z PAP przyznał, że liczy się z tym, iż nie wygra wyborów prezydenckich. Myśli jednak nad założeniem partii po wyborach, aby nie zmarnować zaufania społecznego, które zdobył.
PAP: Dlaczego zdecydował się pan ponownie startować w wyborach prezydenckich? Już raz w 1990 r. musiał pan się wycofać, bowiem nie zdołał zebrać 100 tys. podpisów? Na jak duże poparcie pan liczył?
Kornel Morawiecki: – Minęło 20 lat od tamtego czasu. Wtedy był taki symboliczny moment – końca komuny. Myślę, że 20 lat to wystarczająco, aby zobaczyć, że ten system Okrągłego Stołu, który przyszedł po komunie, musi być obalony. Jest on niesprawiedliwy, niewydajny, zakłamany, dla wybranych. Chciałbym – niezależnie od wyniku, jaki osiągnę – przyczynić się do zbudowania wreszcie lepszej Polski.
Co pan ma na myśli, mówiąc „zbudować lepszą Polskę”?
- Najbardziej brakuje mi w Polsce prawdy, sprawiedliwości i solidarności. Te trzy wartości są bardzo potrzebne. Konsekwencją ich braku są: niskie zarobki, bezrobocie, brak mieszkań, brak należytej opieki zdrowotnej, nierówności w dostępie do edukacji. Brakuje mi też powagi państwa polskiego. Popatrzymy, czym zajmują się media i politycy, którzy od lat obsadzają naczelne miejsca w państwie.
„Razem” – tak brzmi pana hasło wyborcze, ale jednak przywiązuje pan wagę do tego, kto jaką ma przeszłość: Solidarnościową czy PZPR-owską. A zatem z kim chce pan być razem?
- Chcę być razem ze wszystkimi. Cieszę się nawet, że to słowo teraz jest przez Grzegorza Napieralskiego wykorzystywane w kampanii wyborczej (chodzi o hasło wyborcze Napieralskiego „Razem zmienimy Polskę” – przyp. PAP). Cieszę się, że wziął to z naszej poprzedniej ulotki. Chcę, abyśmy byli razem, ale jest jeden warunek: w prawdzie. Musi to być w prawdzie. Gdyby generał Wojciech Jaruzelski powiedział prawdę, co się działo w stanie wojennym. Gdybyśmy usłyszeli od tych ludzi prawdę, ich pokajanie się, to chcę być z nimi razem. Ale niestety Okrągły Stół tę prawdę ukrył, przysypał. Być razem w kłamstwie, razem kłamać – to wstyd.
Pan często mówi o prawdzie. Ona jest dla pana bardzo ważna…
- Jest bardzo ważna, to podstawowa wartość naszej cywilizacji. Jestem człowiekiem nauki i wiem, że bez prawdy nie ma żadnej przyszłości dla świata.
Często w wywiadach czy choćby spocie mówi pan, że chce „przywrócić wartość i wagę prawdy”. Myśli Pan, że jest jakaś jedna prawda choćby o Okrągłym Stole?
- Pani zahacza o bardzo głębokie kwestie. Czy istnieje jedna prawda? Oczywista prawda o zbrodniczości komunizmu istnieje. Mogę przyjąć różne argumenty, ale nie mówienie, że gen. Jaruzelski nas ocalił przed interwencją sowiecką, bo on sam był wykonawcą moskiewskich zamiarów. Albo mówienie o Okrągłym Stole, że to było porozumienie na niepodległość. Czy takie kłamstwa mają dominować w przestrzeni publicznej?
W swoim spocie wyborczym mówi pan, że Kornel Morawiecki to ciekawy człowiek. Nie znalazł pan nikogo, kto powiedziałby tak o panu?
- Myślę, że mógłbym znaleźć, może za mało szukałem.
Jaką ma pan wizję prezydentury?
- Prezydent ma uosabiać majestat, powagę Rzeczypospolitej jako rzeczywistości historycznej, dziejowej, wielopokoleniowej. Rzeczywistości przyszłej, obecnej i przyszłej. Drugie to inspiracja i poprawa ustroju Polski, jej miejsce w Europie i świecie. Najważniejsi politycy europejscy, a prezydent Polski należy do takich, powinni proponować jakąś własną oryginalną wizję Europy i jakąś koncepcję przyszłości. W ostatnich 20 latach żadnej takiej próby nie zauważyłem.
W pana kampanii nie widać rodziny? Czy rodzina wspiera pana?
- Częściowo. Najstarsza córka zbierała na mnie podpisy. Syn Mateusz odradzał mi udział w wyborach, ale zmienił zdanie, gdy zebraliśmy podpisy. Córka Marta w sytuacji po katastrofie smoleńskiej krytykowała mój start. Żona i córka w Londynie też mają wątpliwości. Najmłodszy syn mnie wspiera. W rodzinie łączą nas głębsze rzeczy od poglądów na mój start w wyborach.
Co lubi robić Kornel Morawiecki w wolnych chwilach?
- Lubię myśleć, czytać, rozmawiać. Lubię też długo pływać po dużej wodzie – jeziorze czy morzu. Coraz gorzej mi to wychodzi, bo brakuje mi czasu i siły. Ale gdy wypływam daleko, między niebem a wodą czuję się oczyszczony.
A po wyborach?
- To będzie zależało od wyniku. Chciałbym zdobyć na tyle zaufanie społeczne, aby ten kierunek, który reprezentujemy – razem w prawdzie – pociągnąć społecznie i politycznie. Wykorzystać w kolejnych demokratycznych zmaganiach o Polskę.
Myśli pan o założeniu partii?
- Myślę o takim ruchu, kierunku.
A do jakiego elektoratu chcecie się zwrócić?
- Kluczem do przyszłości Polski jest najmłodsze pokolenie, które jest w bardzo trudnej sytuacji społecznej, ekonomicznej, ale i w wielkim zamęcie moralnym. Wmówiono im, że najważniejszy jest sukces osobisty.
Co ma pan tym młodym ludziom do zaproponowania?
- Chcę ich przekonać, że – jak pisał nasz wieszcz – „w szczęściu wszystkiego są wszystkich cele”. Bo zbiorowe zwycięstwo, wspólne dźwiganie brzemion to konieczny warunek indywidualnego powodzenia. Dla młodych, którzy nie mogą znaleźć pracy, co staje się teraz główną społeczną plagą, wprowadziłbym nową formę zatrudnienia. Dalsze kształcenie się, przez co będą i siebie, i całą społeczność podnosić wzwyż.
Czy pan nie próbuje przywoływać czasów Solidarności Walczącej? Czy udział w wyborach prezydenckich nie jest czasem próbą wskrzeszenia tamtych emocji, nadziei i przede wszystkim energii?
- Z Solidarności Walczącej, z moich kolegów, z którymi razem tworzyliśmy tę organizację, jestem dumny. Ale tamtej podziemnej rzeczywistości naprawdę mi nie brakuje, to było męczące. Cieszę się, że nie musimy teraz być w konspiracji, możemy prowadzić otwartą kampanię wyborczą. A martwi mnie, że ta kampania wyborcza jest tak mało demokratyczna, że media tak ustawiły scenę polityczną, że ludzie muszą wybierać negatywnie, jedni chcą głosować na Komorowskiego, żeby nie wygrał Kaczyński, a drudzy na Kaczyńskiego, żeby nie wygrał Komorowski.
Dziękuję za rozmowę.
2 komentarzy więcej...

  • Najnowsze komentarze

  • Tutaj jesteśmy

    Polska - województwa

    Dolnośląskie Kujawsko-Pomorskie Lubelskie Lubuskie Łódzkie Małopolskie Mazowieckie Opolskie Podkarpackie Podlaskie Pomorskie Śląskie Świętokrzyskie Warmiñsko-Mazurskie Wielkopolskie Zachodniopomorskie
  • Kategorie

  • Zapisy dźwiękowe

  • Publikacja do pobrania

  • Fora

    • Copyright © 1996-2010 Razem w prawdzie. All rights reserved.
      iDream theme by Templates Next | Powered by WordPress